sobota, 19 września 2015

Post bez tytułu...

Hmm... a więc temat dzisiejszego posta... miłość? Niee. Może przyjaźń? Niee, to też nie to... książki? No sumie czemu nie? Spróbujmy...

  Tak, ja wiem, odechciewa ci się czytać, bo prawdopodobnie jesteś człowiekiem który nie lubi czytać i myślisz że to będą kolejne nudy o zaletach bycia molem książkowym. Możliwe, sam ocenisz czy ten post to nudy czy wręcz odwrotnie. Postaram się uniknąć tego banału w stylu ,,Czytanie rozwija kreatywność". No to zaczynamy!

*

Spróbuj sobie teraz wyobrazić świat bez książek, zero, nie ma książek. W tym świecie nie pograsz sobie w Wiedźmina, ponieważ  nie ma książek na podstawie których stworzono tą serię gier. W tym świecie nie ma Harry'ego Pottera, Hobbita, Władcy Pierścieni ani Więźnia Labiryntu. Nie ma książek, nie ma wielu filmów które z pewnością kochasz. Jeśli podciągniemy pod to komiksy to w takim wypadku nie byłoby też Avengersów! Chociaż to czy komiksy można uznać za jakiś tam rodzaj książek to już kwestia do dyskusji (czekam na wasze opinie w komentarzach!)
  Bez powieści nie byłoby naprawdę wielu klasyków kina, np. Egzorcysty. Przyznam że zdziwiłam się kiedy dowiedziałam się iż jest to film na podstawie książki pana Williama Petera Blatty, najwyraźniej byłam słabo doinformowana ;/ przy okazji dodam że stworzył on również scenariusz do tego filmu. Ech! Odbiegam od tematu!
  W tym świecie nie ma także podręczników. HURRA! Tak? Otóż nie. Powiedzmy sobie szczerze, szybko zepsulibyśmy sobie oczy ucząc się na tabletach. Zresztą, ciężko żyłoby się uczniom przed wynalezieniem tych jakże uwielbianych zabawek.

*
Dobrze więc, dalej nie jesteś przekonany do czytania? Zobaczymy co zrobisz jak zabraknie ci prądu w domu i nie będzie telewizji, Internetu i telefonów. Tak, kolejny plus książek, nie potrzebują ładowarek. Technologia 0, książki 1.
  Chyba nie muszę wspominać że powieści przenoszą nas w inny świat i jeśli się wczujemy to przeżywamy coś niesamowitego. Nie wiem kto to powiedział ale tu idealnie pasuje ten cytat ,,Kto nie czyta, przeżyje tylko swoje życie, czytający przeżyje więcej". Ja dzięki książkom mam już za sobą kilka walk z zombie, lot na pegazie, podróż w czasie, próbę usunięcia mi pamięci i epicką ucieczkę przed ludźmi którzy chcieli mnie sprzątnąć, wejście w świat magii, ekstremalny survival i wiele, wiele innych rzeczy. Tak, tak, książki są genialne ^^

*

Mam nadzieję że spodobał wam się post :) Zachęcam do obserwowania i póki co się z wami żegnam!

~Kitty

niedziela, 13 września 2015

Droga do szczęścia jest prosta, to ludzie stawiają sobie przeszkody

Szczęście jest bardzo proste, wystarczy sobie tego nie utrudniać :) Oczywiście nie polega ono na chodzeniu naćpnym  powietrzem przez cały czas, każdy ma czasem zły dzień i nie da się tego uniknąć ponieważ, równowaga wszechświata musi być zachowana (ying yang i te sprawy). Szczęście to też nie zawsze bycie pełnym entuzjazmu wariatem (jak ja), czasem to cichy głosik w głowie mówiący ,,Ten świat i moje życie są wspaniałe".

  Chciałabym wam podać receptę na szczęście, niestety ani ja, ani wy, ani nikt na świecie nie jest wstanie tego zrobić. Dlaczego więc na świecie są tysiące poradników o tym jak być szczęśliwym? Otóż zawierają one przydatne rady, ale wciąż są to ogólne wytyczne. NIKT nie poda wam doskonałej recepty na szczęście, ponieważ jest ono sprawą indywidualną. Jedni do szczęścia potrzebują muzyki, inni książek, motocykli, gier, czy nie wiadomo czego tam jeszcze. Sami musicie odkryć wasz klucz do szczęścia.

  Tak jak mówiłam nie podam wam recepty na szczęście, ale kto mi zabroni pobawić się w ogólne wytyczne? W końcu każdy porządny bloger, pisarz itp. powinien dostarczyć wam porcję ,,inspirujących rad dzięki którym wasze życie się zmieni" no ciekawe...
  Okey a teraz już poważnie, liczę że je wykorzystacie. Większość z tego nie przyjdzie ot tak i trzeba się będzie po prostu tego nauczyć a więc oto one!


-nie szukaj czterolistnej koniczyny, spraw by to ona znalazła ciebie (ładnie mi się napisało co? Szkoda że nie do końca obmyśliłam znaczenie tego, więc interpretujcie to jak chcecie :3 takie ćwiczenie na mózgownicę)
-nie przejmuj się rzeczami na które nie masz wpływu, będziesz zdrowszy
-miej wyrąbane na opinie innych i miej do siebie dystans (byle nie za duży!)
-śpiewaj, serio, nie podpuszczam, jeśli masz ochotę sobie pośpiewać to zrób to, ja często śpiewam coś z moimi przyjaciółmi nawet jeśli ludzie obok patrzą na nas jak na idiotów (zdarzyło nam się nawet śpiewać na angielskim)
-szalej ^^ co może być lepszego od wspólnych szaleństw z kumplami? Nie wiem jak wy ale ja wtedy naprawdę czuję że żyję
-podróżuj, chyba że nie lubisz, ale myślę że większość lubi jeździć w nowe miejsca, jeśli masz okazje to rób to
-lepiej spróbować i później żałować niż żałować że się nie spróbowało
-szukaj plusów w każdej sytuacji
- słyszałam że ,,dojrzewanie bez kompleksów to nie dojrzewanie" ale co nam szkodzi spróbować?
-,,Nigdy nie walcz o przyjaźń. O prawdziwą nie musisz, o fałszywą nie warto"
 -wybaczaj, nie ma co psuć sobie nerwów
-kochaj jakby świat miał się jutro skończyć
-spotykaj się z przyjaciółmi jak najczęściej

Kiedy to wszystko stanie się dla ciebie codziennością usiądź, odpręż się i podziwiaj jakie masz piękne życie 

 ~Kitty

piątek, 4 września 2015

,,Jestem idealna! Walcie się wszyscy!"

Witajcie bezskrzydłe aniołki! Ładnie to brzmi prawda? ^^ dziś chciałabym z wami trochę pogadać o samoocenie, więc do dzieła!

  Nie będzie o tym że każdy jest piękny chociaż jest. Moja rada jest prosta, jeśli się sobie nie podobasz to popracuj nad sobą, tyle. Jednak pamiętaj, nigdy ale to przenigdy nie kieruj się opiniami innych, jeśli ty się sobie podobasz a ktoś inny mówi ci że jesteś gruby/a to nie daj mu zachwiać swojej opinii o sobie! Odpowiedz wtedy ,,Pilnuj swojej dupy bo mi tam się moja podoba" i się uśmiechnij (mina niektórych osób bezcenna XD).
*
  Wiem że to wcale nie jest proste i nie zawsze nad tym panujemy ale staraj się nie popadać w kompleksy. Kiedy przytłoczą cie złe myśli nie będziesz w stanie nic zrobić. Ja osobiście nie jestem żadną boginią ale mam dość wysoką samoocenę i nie zamierzam się z tym specjalnie kryć. Kiedy ktoś mówi mi komplement z którym się nawet zgadzam to po prostu dziękuję a nie robię sztucznej skromności, bądźmy sobą.
 *
  Tytuł posta to motto życiowe mojej przyjaciółki, jest niska, ma duży tyłek i grube nogi, jest ładna ale też nie najpiękniejsza na świecie. Założę się że gdyby nie uważała się za ideał to nie uważałabym ją za tak ładną jak uważam (od razu mówię że nie jest zapatrzoną w siebie egoistką!). Myślę że to jak my na siebie patrzymy ma wpływ na to jak widzą nas inni. Miejcie to na uwadze.
*
  Jeszcze jedna rada. Pochodzi ona nie ode mnie a od pana Paula Harringtona, a konkretnie z jego książki ,,Sekret potęga młodości" szczerze polecam mimo że jeszcze jej nie skończyłam. Pan Paul pisze m.in. o tym że to o czym myślimy przekłada się na życie, jeśli myślimy o dobrych rzeczach wysyłamy pozytywne wibracje do świata i przytrafiają się nam dobre rzeczy. Kiedy czytałam i pomyślałam o swoim życiu to zauważyłam że to się sprawdza. Mam ogólnie pozytywne nastawienie i moje życie póki co uważam za bardzo udane. Działa to też jeśli zaczynasz o czymś myśleć i taki/a się stajesz. Około roku temu postanowiłam że będę szczęśliwa, myślałam o tym, powoli zmieniałam swoje myślenie przez co i nastawienie i dziś z czystym sumieniem mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa.
  Więc może warto pomyśleć o sobie inaczej i poczekać aż przejdzie to na życie?

  Zostawiam wam to do przemyślenia. Piszcie w komentarzach co myślicie!
  Papa ludziska!

~Kitty

wtorek, 1 września 2015

A więc nastał ten czas...

Pierwszy dzień w szkole! Jakoś wszyscy musimy to przetrwać. Pominę kwestię przeładowanych programów i uczenia nas pierdół, ale czy was też zastanawiają apele na początek roku szkolnego? Jakby się nad nimi zastanowić to dorośli każą młodzieży odstawiać szopkę której i tak słuchają tylko dorośli. Nie będziecie mi chyba wmawiać że słuchaliście wywodu dyrektorki o ,,błogosławieństwie jakim jest przywilej chodzenia do szkoły". Nie wiem jak wy ale ja tego nie czuję stojąc w tłumie uczniów w gorącej sali gimnastycznej udając że oglądam część artystyczną której i tak nie widzę, bo zawsze ktoś zasłania. Jedynym fajnym momentem jest gadania ze znajomymi po 2 miesiącach rozłąki. Tak jeszcze na marginesie co do ubioru, ja rozumiem że trzeba ładnie wyglądać ale no błaagam, czy nie może to być coś wygodniejszego lub choćby chłodniejszego? Ugotować się można w tej czarnej spódniczce i koszuli, ja na nogach miałam akurat trampki bo rozwaliłam balerinki (ups, jaka szkoda, żartuje, były niewygodne, ciesze się że je zniszczyłam).

  Podsumowując, znów zaczęło się wstawanie rano (w moim przypadku 6 bo na 7 autobus -,-), spisywanie zadań przed lekcjami, wkuwanie po nocach i moje ulubione ,,A wale to zgłoszę N!"

  Powodzenia w szkole ludziska!

 ~Kitty