...czyli mniej więcej o tym jak wygląda powrót do szkoły. To chyba pierwszy raz kiedy jakoś nie cieszę się z roku szkolnego. Zazwyczaj pod koniec wakacji mi się nudziło i chciałam znów zobaczyć moją klasę w komplecie ale tym razem jest inaczej. Oczywiście chcę zobaczyć moich klasowych wariatów i czekać na jakieś wspólne odpały na lekcjach ale kiedy pomyśle o tej całej nauce i zadaniach domowych to mnie mdli. Czy oni naprawdę myślą że nie mamy co robić po szkole?! No i te zakupy, koszmar zwłaszcza że na podręczniki schodzi czasem dość sporo kasy za którą można by kupić nutellę, kto nie lubi nutelli?! No błaagam to przecież nutella! *.*
Nie wiem jak było u was ale ja szkolne zakupy zostawiłam na ostatnią chwilę, miau, kociak jest leniwy.
Ech, znowu to robię, narzekam. Skupmy się bardziej na pozytywnych stronach szkoły. Chyba nie muszę wspominać że klasowe głupawki są wprost genialne, szczególnie kiedy nie ma nauczyciela. Właśnie, nauczyciele, niektórzy są naprawdę fajni i można z nimi pogadać, a inni to delikatnie mówiąc mendy. Jak chyba każdy mam w swojej szkole tych i tych ale staram się ich lubić, chociaż to nie zawsze możliwe.
Największym plusem szkoły jest z pewnością poznawanie ludzi. Gdyby nie chodzenie do szkoły praktycznie nie mielibyśmy przyjaciół i tylko nudzilibyśmy się w domach.
Bez szkoły bylibyśmy tumanami, fakt, szkoda tylko że szkoła nie uczy nas życiowej wiedzy. Chociaż może i tak ale tego nie widzimy? Spójrzmy na matematykę, większości tego czego się na niej nauczymy nie wykorzystamy w życiu ale to ma drugie dno. Matematyka ma nas nauczyć logicznego myślenia. Trzeba przyznać, w matematyce logika to podstawa. Spróbujcie więc zmienić trochę punkt widzenia.
Ja kiedyś zmieniłam i co się okazało? Moja szkoła stała się Hogwartem!
~Kitty

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz